Dział poświęcony Zuzi :

Było sobie kiedyś takie miłe stworzonko jak 'zuzia' ale głupiutkie toto było, głupiutkie że ojojoj ... ale lubiłem ją i to jeszcze jak. Pogłaskać się dała, pogadać do pokoju przyszła, a jak, gadać to ona lubiła i focha strzelić (z nienacka takiego) potrafiła.

Ale chyba coś do mnie miała, jak na bani kimkę na jej 'świętobliwym' miejscu uskuteczniłem. Łojej, co to nie było, co to się nie działo. Leciała gnida na skargę do 'babci-szefowej' ta donosicielka jedna, że niby się panoszy człowiek na jej (że tak powiem w cudzymsłowiu) 'własności doczesnej'. Sama nie mogła sobie strzelić kielicha (nie chciała czy nie mogła? kto to teraz wie?) z przyczyn technicznych i fizycznych, to i ... innym nie dała. I właściwie miała całkowitą rację w tym temacie. Gdybym wiedział, jak mnie pognie jakiś czas później, to sam bym sobie dał spokój z drinkowaniem piwka ... taaaak ... pijał bym sobie mleko, a jak, mleko i już ... chociaż mleko też może zaszkodzić ... i to bardzo.

Po mleku zaczyna się próby 'lotnicze' ... niczym Ikar w przestworza błękitne się wsnosić i lecieć i lecieć i lecieć ku słońca promieni bezkresu aż cisza zapadnie.